Sercem Toskanii jest Florencja

Pierwsza wizyta w Toskanii zazwyczaj wprawia nas w zachwyt nad jej krajobrazami i małymi miasteczkami, kuchnią i winem. Fotografujemy bez opamiętania pofałdowane pola, cyprysy, farmy na wzgórzach, winnice, ukwiecone okna, stosy serów albo góry lodów. I dobrze. Trzeba się nasycić tą Toskanią pocztówkową, żeby móc później docenić jej kulturalne serce, jej stolicę, Florencję.
Och, oczywiście, jest piekielnie męcząca latem, gorąca, parna, pełna denerwujących tłumów, brudnawa i głośna. Jednak po kilku wyjazdach do Toskanii chyba w każdym rodzi się wreszcie chęć dokładniejszego zwiedzenia tego miasta i zrozumienia jego fenomenu. Ja osobiście nie wyobrażam sobie jeżdżenia do Toskanii głównie po to, żeby po raz któryś opalać się przy basenie...


Jeden z mostów nad Arno, nie ten najsłynniejszy


Do Florencji najlepiej wybrać się poza sezonem, jesienią, wiosną, zimą, na co najmniej tydzień. Polecam (nieustannie) maleńkie i tanie mieszkanko bliziutko katedry, odpowiednie dla 2 osób - pary lub osób zaprzyjaźnionych, bo jest tylko jedno podwójne łóżko. Stąd wszędzie można dojść pieszo, do dworca kolejowego i autobusowego, do większości kościołów i muzeów, pałaców i innych zabytków wartych odwiedzenia. Samochód lepiej zostawić w Polsce, przylecieć do Pizy lub Bolonii i dalej poruszać się koleją lub autobusem. We Florencji samochód będzie tylko problemem. Wyjazd poza sezonem naprawdę nie kosztuje fortuny, warto sobie tego czy owego czasem odmówić, żeby mieć kilkaset złotych więcej właśnie na pobyt tutaj. Przykładowa cena biletów w obie strony z Modlina do Pizy lub Bolonii to 300 zł, koszt mieszkania na osobę (przy dwóch osobach) 700 zł, inne wydatki 800 zł i mamy tygodniowy wyjazd za 1800 zł.

Ponte Vecchio, najsłynniejszy i najciekawszy florencki most


A plan na tydzień zwiedzania? Zabraknie dni! Na mojej żelaznej florenckiej liście znajdują się: kościół Santa Maria Novella i apteka w pobliżu, Kaplica Brancaccich, katedra z kopułą, baptysterium, muzeum katedralne, Galeria Uffizi, Pałac Pitti, kościół Ognissanti, kościół Santa Trinita, kościół Santa Felicita, Palazzo Davanzati, kościół San Miniato al Monte, Bargello, kościół Orsanmichele i Palazzo della Lana obok, Ospedale degli Innocenti i kościół Santissima Annunziata, kościołek Dantego - Santa Margherita. Na pewno jeszcze o czymś zapomniałam.

Na Piazza della Signoria


Poza tym we Florencji trzeba po prostu pobyć, posiedzieć w kawiarniach, na ławkach - nie ma ich dużo, ale gdzieniegdzie są. Trzeba popatrzeć rano na sprzątaczy ulic, na samochody rozwożące towar, na eleganckich boyów hotelowych w nieskazitelnych garniturach, na pary robiące zakupy na via Tornabuoni, na żebraków, grupy hałaśliwych uczniów, żeby dostrzec różnorodność tego świata, pomieszanie ubóstwa i bajecznego bogactwa, które czasem się ze sobą styka, celów i marzeń. Odradzam jednak zapuszczanie się nocą w niektóre regiony, głównie poza centrum, gdzie kwitnie prostytucja i handel narkotykami. Jak każde duże miasto, Florencja nie jest od tego wolna. Rozsądek przydaje się wszędzie.

Cappuccino z florencką lilią


Wbrew pozorom ceny w restauracjach florenckich nie wszędzie są wysokie. Duża konkurencja zmusza właścicieli do utrzymywania ich na poziomie ściśle związanym z rzeczywistością. Pizzę można zjeść za 6 euro, kanapkę za 3,5 euro. Poza tym w mieszkaniu jest mała kuchenka, więc zawsze można coś prostego ugotować samemu czy odgrzać. Kawa czy lody nie są droższe niż w mniejszych miasteczkach - oczywiście nie mówię tu o tak słynnych lokalach jak na przykład kawiarnia Paszkowskiego na Piazza Repubblica, ale o dzielnicach przy Mercato Centrale lub Oltrarno. Zresztą wszędzie warto o cenę zapytać, niekiedy kawa wypita przy barze jest tańsza niż zamówiona do stolika.

Nocą na placu katedralnym


Florencja jest też doskonałą bazą do zwiedzenia innych miast Toskanii, Umbrii i dalszych regionów. Ma świetne połączenia na przykład ze Sieną (poza sezonem to całkiem inne miasto niż latem), Prato, Lukką, Pizą, Pistoią, Orvieto, Rzymem, również Wenecją - szybki pociąg Freccia Rossa jedzie tam tylko 2 godziny. Warto więc pobyt we Florencji wykorzystać również do kilku wycieczek. Pociągi są w miarę punktualne, w miarę czyste, podobnie autobusy. Rozkłady jazdy na dworcach są bardzo czytelne a obsługa pomocna. Nawet bez znajomości języka można sobie poradzić, a mówiący po angielsku w ogóle niczym nie muszą się martwić.

Pogłaskać dzika po nosie, nawet z narażeniem zdrowia


Jeśli byliście we Florencji latem, na pół dnia, przeraziły Was -tak jak mnie kiedyś - tłumy, nie wiedzieliście, gdzie się ruszyć, jak wejść do danego kościoła, zobaczyliście kolejki do Uffizi i uciekliście szybko gdzieś na wieś, to zapewniam Was, że przy dłuższym pobycie w mieście to wrażenie zostanie całkowicie zatarte. Ja też się do Florencji długo przekonywałam, ale teraz wiem, że bez niej obraz Toskanii jest niepełny, nieco przekłamany. W końcu to tu w mieście rodził się renesans, który potem kształtował prowincję, to stąd promieniowały zwyczaje i prawa, bez znajomości Florencji nie zna się naprawdę Toskanii...

Chwila rozmowy, chwila wytchnienia


2 komentarze: