Na piechotę do ciężarnej Madonny

Lubię chodzić pieszo, ale niekoniecznie na pielgrzymki czy długie, ekstremalne wyprawy, z których potem pisze się relacje książkowe. Po prostu lubię czasem przejść kilka kilometrów, a czasem muszę je przejść, bo nie mam czym dojechać.
W Monterchi byłam wcześniej samochodem dwa razy, ale któregoś lata spędzałyśmy z siostrą wakacje w San Giovanni Valdarno i nie miałyśmy auta. Ona w Monterchi nie była, więc postanowiłyśmy wybrać się tam środkami komunikacji publicznej.
Z San Giovanni dojechałyśmy pociągiem do Arezzo i tam wsiadłyśmy w autobus jadący do Sansepolcro. Proste? Nie do końca. Kasjerka na dworcu w Arezzo nie mogła znaleźć w rozkładzie autobusu, który ja wyszukałam wcześniej w internecie. Musiałam jej wytłumaczyć, jak czytać rozkład - autobus się szczęśliwie odnalazł :) Rozkład znajdziecie tutaj.
Autobus nie dojeżdża do centrum miasteczka, trzeba wysiąść na dole przy parkingu. Przegapiłybyśmy przystanek, gdyby kierowca się nie zatrzymał i nie powiedział nam, że to tutaj. Warto więc przy wsiadaniu powiedzieć kierowcy, gdzie się chce wysiąść.

W drodze do Monterchi

 Do centrum Monterchi  jest stąd bardzo blisko (niecały kilometr), idzie się pod górę, ale droga nie jest bardzo męcząca, nawet w upale. Tuż przed naszą wizytą spadł grad - to niezwykłe latem w Toskanii - więc pobocza pokryte były grudkami lodu. Powietrze oczyściło się i ochłodziło na pół godziny, a potem znowu zrobiło się gorąco.

Grad w lipcu

Tak wygląda pejzaż koło Monterchi
Monterchi słynie z jednego fresku, "Madonny brzemiennej" Piera della Franceski ("Madonna del Parto"). Jest to wspaniałe dzieło przedstawiające Matkę Boską ciężarną, z półprzymkniętymi oczami, w towarzystwie dwóch aniołów, podtrzymujących kotarę. Wizerunek brzemiennej Madonny to wielka rzadkość w malarstwie renesansowym. W muzeum nie ma żadnych innych dzieł sztuki, co też jest wyjątkowe.
Budynek stoi na obrzeżach Monterchi, naprzeciwko starego klasztoru. Weszłyśmy do środka, byłyśmy w muzeum same, nikt nam nie przeszkadzał w podziwianiu Madonny.
Kobiety przy nadziei mogą wejść za darmo - zazwyczaj odwiedzają to miejsce, żeby się pomodlić przed tym szczególnym przedstawieniem Matki Boskiej.

Budynek muzeum w Monterchi

"Madonna del Parto", Piero della Francesca

Później, z tym samym biletem, odwiedziłyśmy całkkiem ciekawe muzeum wag w starym centrum miasteczka.

Wagi do ważenia niemowląt
Samo miasteczko warte jest też spaceru. Ma wąskie, ładne uliczki, place i punkty widokowe, z których widać odległe, zielone wzgórza.

Monterchi

Powrót z tego miasteczka położonego na skraju Toskanii był nieco bardziej skomplikowany. Z Monterchi nie jechał żaden autobus, musiałyśmy dojść do Le Ville - ok. 3,5 km. Nie chciałyśmy iść nudną szosą asfaltową, więc wybrałyśmy ścieżkę na przełaj, między polami przekwitłych już w lipcu słoneczników. Zgubiłyśmy się szybko, ale na szczęście było tam jakieś gospodarstwo i ludzie pokazali nam drogę. Idąc wzdłuż rzeki, odpierałyśmy nieustające ataki much :)

Droga powrotna nad rzeczką

Widok na Monterchi z drogi przez pola

W końcu dotarłyśmy na przystanek w Le Ville, usiadłyśmy i czekałyśmy na autobus. To był ostatni kurs do Arezzo, gdyby autobus nie przyjechał, to pewnie musiałybyśmy tam nocować. Drogą prawie nic nie jeździ, więc złapanie stopa nie wchodziło w grę. Ale autobus się pojawił i udało nam się wrócić do San Giovanni tego samego dnia.

Hurra, dotarłyśmy!

Pamiętajcie, że latem jeździ po Toskanii mniej autobusów niż w ciągu roku szkolnego! Rozkład najlpiej sprawdzać na bieżąco.


0 komentarze/y: