Ribollita albo polska zupa zimowa

  Nie będzie to przepis na najbardziej znaną, prawdziwą, florencką ribollitę, zamiast botwiny użyłam bowiem buraka, zamiast kapusty włoskiej (ciemnozielonej, karbowanej) - białej kapusty. Jednak w tym czasie przedświątecznym, wśród przygotowań, siekania cebuli, moczenia grzybów, obierania marchwi,  ta spolszczona wersja ribollity aż się prosi o przyrządzenie. Zwłaszcza że można ją zrobić niemalże mimochodem, postawić dodatkowy garnek na  kuchence pomiędzy kapustą a barszczem i wrzucać do niego... resztki. 
   Ribollita to znaczy ponownie gotowana. Zupa ubogich, zupa chłopów. Kiedyś gospodynie używały do niej resztek warzyw, mięsa, które zostały z poprzednich dni oraz suchego chleba i gotowały to razem. Stąd wzięła się nazwa. Jak się można domyślić, ile regionów, ile wiosek, tyle pomysłów na tę zupę. 
   A oto mój (mimo różnic w składnikach sposób przyrządzenia jest całkowicie włoski):

szklanka fasoli (użyłam białej i czerwonej)
1 marchew
1 ziemniak
pół małej kapusty
1 burak
korzeń pietruszki
natka pietruszki
1 cebula
oliwa
2 ząbki czosnku
sól, pieprz, tymianek, bazylia suszona
chleb (biały lub razowy, może, a nawet powinien być czerstwy)


  Zaczynamy od wypłukania i namoczenia fasoli na co najmniej 2-3 godziny, a najlepiej na całą noc. Fasolę gotujemy w wodzie z namaczania, trzeba wlać sporo, bo będzie użyta do zupy. Kapustę kroimy w paski, resztę warzyw drobno. Podsmażamy na oliwie cebulę z czosnkiem, dorzucamy resztę warzyw, zalewamy wodą tak, by zakryła warzywa, dodajemy sól, pieprz i zioła. Gotujemy na małym ogniu. W razie potrzeby łyżką dolewamy wywaru z fasoli. 
   Kiedy warzywa i fasola będą naprawdę miękkie, przekładamy część do oddzielnego naczynia (może być nawet połowa fasoli i 1-2 łyżki wazowe warzyw) i miksujemy - ribollita będzie mieć gęstszą konsystencję. W końcu mieszamy wszystko razem w garnku i gotujemy jeszcze 10 minut. 
    Tradycyjnie zalewa się zupą kromki chleba w garnku (warstwa chleba, warstwa zupy) i zostawia na noc, a je dopiero na drugi dzień, ale do tego trzeba mieć chleb toskański. Polski lepiej podsmażyć albo zgrillować i jeść z zupą albo namoczyć już na talerzu.
  Już na talerzach ribollitę można skropić oliwą (jak zwykle musi być bardzo dobra) i posypać świeżym pieprzem. 

 

   To ostatni post przed Świętami. Niech będą radosne, smaczne, tradycyjne, ale z nutą fantazji kulinarnej.
Wesołych Świąt!

2 komentarze/y:

TomaT pisze...

małe pytanie odnośnie składników...
czy korzeń pietruszki jest Twoim zamiennikiem, czy stosowany jest w przepisie oryginalnym i jeśli tak to z jakiego regionu Włoch pochodzi ten przepis..??:)

pozdrawiam i życzę wesołych świąt...:)

Anna Goławska pisze...

Korzeń to polski akcent, a jeśli już koniecznie musiałabym wywieść przepis z jakiegoś regionu, to byłoby to Mazowsze:-)